„Masz w teczce wyniki. Ktoś je widział?” – zapytałem, kiedy Marta zamknęła za nami drzwi sali spotkań. Była dziesiąta przed południem, niedziela, a ja wciąż czułem zapach jabłek z torby, którą…
Zadzwoniła przed dziesiątą. Marta. Wiedziałem, że to ona, zanim spojrzałem na ekran, bo nikt inny nie dzwonił o tej porze, a w niedzielę zostawiła u nas teczkę z wynikami badań. Włożyłem do torby jabłka, kefir i tę właśnie teczkę, zapakowaną w folię, jakbyśmy przewozili coś kruchego. Powiedziała tylko, żebym przyjechał do biura, i coś w … Read more