„Sto pięćdziesiąt dwie osoby w jeden dzień. Nikt tego nie zauważył.” Powiedziałem to spokojnie, ale w środku wszystko się we mnie gotowało. Siedzieliśmy w naszym małym pokoju, przy stole zawalonym…

„Sto pięćdziesiąt dwie osoby w jeden dzień. Nikt tego nie zauważył.” Powiedziałem to spokojnie, ale w środku wszystko się we mnie gotowało. Siedzieliśmy w naszym małym pokoju, przy stole zawalonym...

Końcówka miesiąca zawsze była momentem, kiedy siadaliśmy do podsumowań, ale tym razem rozmowa wymknęła się spod kontroli. – To nie jest tak, że dopiero teraz zdecydowaliśmy się na szukanie kogoś nowego – zacząłem. – Czekaliśmy, żeby zobaczyć, jak wyjdą przychody z zeszłego miesiąca. Nie chcieliśmy ruszać z rekrutacją, dopóki nie będziemy pewni, że nas na to stać.

Thumbnail

Mówiłem już o tym z Cươngiem wcześniej. – Ale po co w ogóle kolejna osoba? – zapytała Huyền. – Wszyscy pracujemy na pełny etat.

– Bo teraz jest dobry moment. Całe YouTube ma dobrą passę. Chcę, żebyśmy to wykorzystali, zanim się skończy. Nie chodzi tylko o to, żeby ktoś przyszedł i odciążył was od robienia filmów.

Chodzi o rozwój. – Czyli co dokładnie masz na myśli? – Chcę, żebyś znalazła nowy rynek. Albo nową niszę.

Może nawet nowy kraj. Wszystko, co pozwoli nam się rozwijać. Nie chcę, żebyśmy utknęli w tym, co mamy. – Ale przecież teraz wszystko gra.

– Właśnie o to chodzi. Teraz gra. Ale za sześć miesięcy może być zupełnie inaczej. Nie wiemy, co przyniesie przyszłość.

Musimy mieć zabezpieczenie. Gdyby ten rynek nagle się załamał, musimy mieć już coś innego, na czym możemy się oprzeć. – To znaczy, że ciągle mam szukać nowych pomysłów? – Tak.

Ale to nie wszystko. Bo niezależnie od tego, co znajdziesz, musisz też myśleć o tym, żeby ten zespół zarabiał. Przez najbliższe trzy do pięciu lat musimy wypracować pieniądze. Dużo pieniędzy.

Żeby kiedy ten rynek padnie, mieliśmy z czego żyć. Żebyśmy nie musieli panikować i zwalniać ludzi. – Rozumiem – powiedziała Huyền, ale w jej głosie słychać było rezerwę. – Bo widzisz, to jest sedno.

Możesz mówić: naucz się tego, naucz się tamtego, idź na szkolenie, porozmawiaj z ludźmi. Ale jeśli sama nie usiądziesz i nie zrobisz czegoś od początku do końca, jeśli nie zobaczysz, jak to działa w praktyce, to nie będziesz w stanie nauczyć innych. Nie wystarczy przynieść gotowy przepis. Musisz sama go przetestować.

– Mówisz o tych kanałach, które testowałeś? Tych amerykańskich, o ciemnoskórych celebrytach? – Właśnie o nich. Przeszedłem przez piętnaście, może dwadzieścia takich kanałów.

– Ale przecież później sam powiedziałeś, że to nie wypaliło. Że rynek jest za mały i duże kanały już go zajęły. – No właśnie. I właśnie dlatego musiałem to sprawdzić.

Gdybym tylko czytał o tym w teorii, nigdy bym się nie dowiedział, że to nie zadziała. Dopiero praktyka pokazuje, co jest realne, a co tylko ładnie wygląda na papierze. – Ale ile czasu to zajmuje? Testowanie jednego kanału to miesiące.

– Wiem. I właśnie o tym mówię. Jeśli testowanie jednego kanału zajmuje nam dwa, trzy miesiące, a chcemy sprawdzić pięć różnych pomysłów, to jest rok. A my mamy o wiele mniej czasu.

– To znaczy, że chcesz, żebym też zaczęła prowadzić kanały? – Nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyś robiła wszystko, co możliwe, żeby ten zespół się rozwijał. Może nie musisz sama tworzyć filmów, ale musisz znaleźć sposób, żebyśmy wszyscy pracowali pełną parą.

– To znaczy, że teraz nie pracujemy na pełnych obrotach? – Teraz jest dobry okres. Ale to potrwa najwyżej cztery miesiące. Może pół roku.

A potem przyjdzie spowolnienie i wszyscy będą siedzieć i czekać, aż coś się wydarzy. A my już wtedy musimy być gotowi. Huyền westchnęła. – Zawsze tak jest, co?

Kiedy jest dobry czas, to mówisz: działajmy. Ale kiedy mówię, że trzeba działać, słyszę, że nie mamy wystarczająco dużo pieniędzy. Że nie mamy pewności. – Bo to prawda.

Pamiętasz, jak mówiłem o tych kanałach, które nazywaliśmy „totalnymi buforami”? Chciałem je rozwijać, ale wtedy nie było nas na to stać. Nie miałem wystarczająco dużo kapitału, żeby utrzymać wszystko przez rok. I nie byłem pewien, czy te kanały naprawdę będą działać.

– Ale teraz jest inaczej? – Teraz wygląda na to, że wszystko się ułożyło. Mamy stabilniejsze przychody. Rozmawiałem z ludźmi.

Wygląda na to, że teraz jest właściwy moment, żeby się rozwinąć. Ale potrzebuję kogoś, kto weźmie odpowiedzialność za swoją pracę. – Kogoś nowego? – zapytała Huyền.

– Tak. Kogoś, kto odciąży zespół. – Ale słyszałem, że w okolicy trudno kogoś znaleźć – wtrącił Cương. – Wiele mediów płaci dziewięć do piętnastu milionów miesięcznie.

I do tego prowizje od wyników. My nie możemy zaoferować takich warunków. – Wiem. Ale to nie znaczy, że nie mamy szans.

Możemy zaoferować dobre warunki pracy. Może nie od razu pieniądze, ale stabilność i rozwój. – Ale to nie będzie łatwe. – Nic nie jest łatwe.

Ale musimy spróbować. – I gdzie ta osoba będzie pracować? – zapytał Cương. – U nas w domu?

W pokoju obok? – Na razie tak. Nie chcemy wynajmować biura. – Bo to za drogo?

– Nie tylko. Chodzi też o inne rzeczy. – Jakie? – Nie chcę jeszcze wychodzić na zewnątrz.

Boimy się kontroli. Jeśli wynajmiemy biuro, to zacznie się sprawdzanie. Będą pytania o licencje, o programy, o wszystko. Na razie wolę zostać tam, gdzie jesteśmy.

– Ale jeśli chcemy się rozwijać, to kiedyś trzeba będzie wyjść. – Wiem. Ale nie teraz. Najpierw musimy postawić na nogi nowe projekty.

– To znaczy, że wracamy do tematu kanałów testowych – powiedziała Huyền. – Tak. I musimy to przemyśleć. Pamiętacie, o czym rozmawialiśmy wczoraj?

– Przypomnij mi – powiedziała Huyền. – Mam wrażenie, że ciągle o tym mówimy. – Rozmawialiśmy o tym, że mamy trzy kanały. I że jeśli wszystkie trzy naraz dostaną jakieś ostrzeżenie od YouTube, to stracimy wszystko.

Dlatego wymyśliłem, żeby najpierw podbić tylko jeden kanał. Jak się sprawdzi, to podbijemy kolejne. – Ale dlaczego nie wszystkie trzy? – zapytała Huyền.

– Wtedy mamy większe szanse, że przynajmniej jeden zarobi. – Bo jeśli wszystkie trzy naraz zostaną zablokowane, to nie mamy nic. A tak mamy szansę jeden do trzech, że chociaż jeden przejdzie. – Ale jeśli jeden przejdzie, to wtedy trzeba czekać, aż YouTube to zatwierdzi.

To trwa miesiącami. – Wiem. Ale to jedyny sposób. Cương pokręcił głową.

– To znaczy, że w ciągu trzech miesięcy mamy tylko jeden kanał testowy? Tylko jeden pomysł? – Na razie tak. – A co z resztą?

– Resztę zostawiamy na później. Najpierw sprawdzamy, czy ten kanał ma sens. Jeśli tak, to wchodzimy głębiej. Jeśli nie, to próbujemy następny.

– Ale to bardzo wolno. – Wolno, ale bezpiecznie. I to jest ważniejsze niż szybkość. – I mówisz, że już zacząłeś podbijać kanał numer jeden?

– Tak. Od pierwszego dnia miesiąca. Dodałem trochę subskrypcji. Sto pięćdziesiąt dwie osoby przyszły tego dnia.

– Dziwne, że nic nie mówiłeś. – Bo nie chciałem zapeszać. Najpierw chciałem zobaczyć, jak to zadziała. A potem, jeśli wszystko pójdzie dobrze, podbijemy kolejne kanały.

– Ale jeśli pierwszy kanał dostanie ostrzeżenie, to co? – To znaczy, że musimy spróbować inaczej. Może z innym rodzajem treści. Może z inną niszą.

Ale nie poddajemy się. – I ile czasu to potrwa, zanim zobaczymy efekty? – Wszystko zależy od tego, jak szybko kanał się rozwinie. Jeśli pójdzie dobrze, to za kilka tygodni będziemy mogli włączyć monetyzację.

Jak nie, to czekamy dłużej. – To jest jak gra w ciemno – powiedziała Huyền. – Wszystko jest grą w ciemno – odpowiedziałem. – Ale lepiej grać, niż siedzieć z założonymi rękami.

Cương milczał przez chwilę, a potem powiedział:

– Ale co, jeśli wszystkie trzy kanały naraz okażą się bezużyteczne? Stracimy trzy miesiące pracy. – To będzie oznaczało, że nasze przypuszczenia były błędne. Ale przynajmniej się dowiemy, co nie działa.

I będziemy mogli spróbować czegoś innego. – A jeśli po trzech miesiącach okaże się, że żaden pomysł nie działa? Co wtedy? – Wtedy zaczynamy od nowa.

Ale mamy już doświadczenie. To jest cenniejsze niż cokolwiek innego. – To znaczy, że testowanie to nie jest strata czasu? – Testowanie nigdy nie jest stratą czasu.

To jedyny sposób, żeby dowiedzieć się, co naprawdę się sprawdza. Możesz czytać raporty, słuchać rad, ale dopóki nie spróbujesz, nie masz pewności. Huyền westchnęła. – Więc co konkretnie mam robić?

Szukać nowych pomysłów? Uczyć się nowych rzeczy? – Tak. Ale nie tylko.

Musisz myśleć o tym, jak ten zespół ma zarabiać. To jest twoje zadanie. Nie tylko odkrywanie nowych rzeczy, ale też dbanie o to, żebyśmy mieli z czego żyć. – Czyli mam być i twórcą, i menedżerem, i strategiem jednocześnie?

– Na razie tak. Dopóki nie znajdziemy kogoś, kto nam pomoże. – A jeśli nie znajdziemy? – Znajdziemy.

Musimy znaleźć. – Ale mówiłeś, że to trudne. – Jest trudne, ale nie niemożliwe. Musimy tylko dobrze szukać.

– A jeśli wszystko się zawali? – zapytała Huyền. – Co wtedy zrobimy? – Wtedy będziemy musieli zacząć od nowa.

Ale przynajmniej będziemy wiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. – I to wystarczy? – To musi wystarczyć. Cương spojrzał na mnie.

– To znaczy, że się zgadzasz z tym planem? Testujesz jeden kanał, a resztę zostawiasz na później? – Tak. To jedyny sposób, żeby się nie wyłożyć.

– Ale i tak to ryzykowne. – Wszystko jest ryzykowne. Pytanie tylko, czy ryzyko jest kontrolowane, czy nie. – A to jest kontrolowane?

– Tak. Bo wiemy, co robimy. I mamy plan na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. – To dobrze – powiedział Cương.

– Gorzej, jakby nie było żadnego planu. – Ale plan to nie wszystko – dodała Huyền. – Plan musi działać w praktyce. – Dlatego właśnie testujemy.

Żeby sprawdzić, czy to, co wymyśliliśmy, naprawdę zadziała. – Więc kiedy podejmiesz decyzję? – Już podjąłem. Zaczynamy od jednego kanału.

Jeśli się sprawdzi, ruszamy z kolejnymi. – A jeśli nie? – Spróbujemy czegoś innego. I jeszcze czegoś innego.

Dopóki nie znajdziemy czegoś, co działa. Huyền skinęła głową. – To znaczy, że nie ma odwrotu? – Nie ma.

Musimy iść do przodu. Inaczej utkniemy w miejscu, a tego nie chcę. – Więc to jest ten moment, w którym wszystko się decyduje? – Tak.

Teraz albo nigdy. Cương wstał z krzesła. – To musimy zacząć działać. Bez zbędnej zwłoki.

– Właśnie o tym mówię – powiedziałem. – Teraz jest czas, żeby się rozwijać. Zanim będzie za późno.