Telefon leżał na blacie, czarny i milczący, a ja mieszałam barszcz, czekając na męża, który obiecał wrócić wcześniej. Andrzej wszedł o 22:17, wypił wodę jednym tchem i rzucił tylko: „Jadłem na…
Ola powoli mieszała barszcz w garnku, jakby w tej czynności mogła odnaleźć jakikolwiek sens. Czerwony płyn krążył leniwie, wydzielając zapach mięsa i przypraw. Znajomy, a jednak obojętny. Czuła, że jej myśli są cięższe niż zwykle, rozproszone, krążące wśród wspomomień, które nie chciały zniknąć. Telefon leżał na blacie, ekran czarny i milczący. Andrzej nie pisał. Obiecał, … Read more